.

.

poniedziałek, 29 maja 2017

7. Crazy, crazy

- Czy mówił Ci już ktoś, że masz piękne oczy?-
- Patelniak weź się w końcu zawrzyj. - powiedział Minho ledwo przebierając nogami gdy prawie wszyscy leżeli już na piasku.
- Biadoli już tak dłuższy czas może dajcie mu wody? - dodał dalej idąc.
- Może byś się zatrzymał i przestał być taki uparty? mamy trochę cienia musimy odpocząć. - powiedział Thomas wysypując z butów piasek.
Minho zatrzymał się po czym upadł w zaspę próbując szturchnąć Thomsa w ramię.
- Ty smrodasie specjalnie się odsunąłeś.- krzyknął zbulwersowany Minho.
cała ekipa zaczęła hihotać pod nosem.
- Nie powinniśmy marnować sił na takie wygłupy. - powiedziała po chwili Brenda robiąc przy tym bardzo poważną minę po czym odeszła od nas nieco dalej i wpatrywała się w nicość.
- Powiedziałem nie bedę! nie! - krzyknął Patelniak  rzucając garścią piachu przed siebie jakby kogoś ujrzał. Przez chwilę myślałam, że to żart na rozluźnienie atmosfery ale chłopak zachowywał się jak oszalały może to objawy pożogi. Całe swoje życie bałam się, że się zarażę tym cholerwstwem albo, że już mnie chwyciło. Twarz chłopaka wykrzywiła się w grymasie a po moim ciele spłynął zimny pot. Słońce nie dawało za wygraną czekałam tylko aż zapadnie zmrok zapewne nie tylko ja tego pragnęłam. Thomas pojawił się obok mnie. Uśmiechnęlam się do niego aby nie pokazywać mego zmęczenia. Chłopak odwzajemnił gest puszczając przy tym oczko co mnie naprawdę zadowoliło. Na początku uważałam, że Thomas jest zarozumiałym, kapryśnym dzieciakiem ale szybko zmieniłam zdanie. W rozbłyskach Słońca ujrzałam brudną twarz Minho, który końcówkę swojej wody oddał Patelniakowi. Zachowanie pełne podziwu. Oczywiście na początku o każdym miałam inne zdanie. Minho w moich oczach był lalusiem zadufanym w sobie. Newt wszystko wiedzącym uczonym. Aris... co do niego byłam nieufna. Brenda przypominała mi Zosie samosie jedynie Patelniak wydawał się przyjaźnie nastawiony. Przez spędzanie czasu z nimi zdążyłam trochę lepiej poznać tą grupkę ludzi. Przetarłam twarz rękawe. Życie dało nam niezłego kopniaka w tyłek. Usiadłam obok Newta, który wydawał się być czymś zmartwiony. Cała sytuacja była martwiąca ale nie zamierzałam go wypytywać poprosrtu usiadłam i milczałam a on sam się odezwał. - Teresa. Zadręczają mnie myśli o tym, że mogła nas zdradzić. - powiedział patrząc w piasek jakby nie miał go jeszcze dosyć. Nie znałam Teresy za dobrze tylko z paru opowiadań Thomasa gdy naprawdę nam się nudziło idąc przez pustynię. - Może... to wcale nie jest jej wina. - powiedziałam. Newt popatrzył na mnie jak na wariatkę. - No co życie ją tak ukształtowało tak jak my wybraliśmy to co uważamy za słuszne tak i ona to zrobiła każdy ma prawo wybrać Newt. - odparłam. Zastanawiałam się co tak naprawdę go dręczy widać było, że to nie Teresa była powodem smętnej miny chłopaka. - Może. - powiedział. Wstałam z dziwnym przypływem sił szybko podbiegłam aby zobaczyć jak Słonce zachodzi. Moją twarz zaczął muskać chłodny wiatr. Zrzuciłam szybko z siebie łachy, które chroniły przed promieniami Słońca i zostałam tylko w zielonym porwanym t-shircie i czarnych przewiewnych spodniach. Krzyknęłam na tyle głośno na ile dałam radę. Uwielbiałam tą porę dnia gdy Słońce odpuszczało i chowało się jak tchórz. Podbiegłam do Thomasa i chwyciłam go za rękę ciągnąc go za sobą. Bez sprzeciwu poszedł ze mną i również krzyknął nieco głośniej. Za niewielkim wzniesieniem ujrzałam zarys kilku postaci. Podekscytowanie zminiło się w lekki niepokój a krzyk już chyba nigdy nie przyjdzie mi do głowy. Do mnie i Thomasa dołączył Minho, który również był przygotowany do wydanie z siebie odgłosu. Zakryłam mu ręką usta a gdy zobaczył to co my zdiął rękę i wyciągnął z kieszeni spodni lornetkę. - Poparzeńcy? - spytał Thomas. - Nie. Idą równo i całkiem szybko. - odparł. Newt słysząc naszą rozmowę podszedł bliżęj ze znakiem zapytania na twarzy. - Może powinniśmy zaryzykować, skończyła nam się woda. - powiedział po chwili namysłu a w jego oczach pojawiły się iskry. - Nie. - te słowo tak wbiło się w słuch. Było bez emocji, bez wyrazu. - Jak to nie sztamaku. Bez wody nie wytrzymamy nawet połowy jutrzejszego dnia! - krzyknął Newt. - Są coraz bliżej teraz możemy się tylko gdzieś schować. - powiedziałam przejmując lornetkę. -Wszyscy zwrócili wzrok w moim kierunku. - Gdzie pani mądralo pod piaskiem? - zadrwił Minho. - Nie mamy wyjścia musimy się z nimi porozumieć. - powiedział Thomas drapiąc się nerwowo po karku. - Brenda, Patelniak, Aris z tyłu. Newt, Minho w gotowości weźcie noże. Popatrzył na mnie biorąc gęboki wdech. - Ty ze mną. - powiedział. Gdy spora gupa osób była pare kroków od nas unieśliśmy ręce do góry po czym Thomas krzyknął "Nie jesteśmy zarażeni, potrzebujemy wody! Wśród nas jest osłabiona osoba!" Chodziło mu o Patelniaka on chyba jako jedyny miał omamy. Osoba z zasłoniętą twarzą podeszła na tyle blisko, że stała ze mną twarzą w twarz. Miałam tak sucho w buzi, że lewdo przełknęłam ślinę. O dziwo serce biło mi jeszcze równo za co w myślach dziękowałam Bogu bo mogłabym zejść na zawał w takich warunkach. Nieznajomy/a sięgnęła ręką do kieszeni. Minho widząc to zrobił krok do przodu ale pomachałam głową mówiąc przez to, że to zły pomysł. Wcześniej zobaczyłam, że parwie każdy z przybyłej grupy miał broń. Minho zaufał mi i się cofnął do tyłu. Postać zdjęła chustę z twarzy i ujrzeliśmy młodego mężczyznę, który w ręku trzyma butelkę z wodą. Wręczył mi ją a następnie machnął ręką do swoich kompanów a oni podeszli bliżej i również zdjęli zakrycia z twarzy. Newt wybiegł przede mnie krzycząc czyjeś imię "Sonya!" Wszyscy uneśli broń do góry. - Spokojnie! Nie zrobi wam krzywdy poprostu wziął jedną z was za znajomą. - powiedział nieco głośniej Thomas.
Zrezygnowany Newt odszeł na swoje miejsce. Grupa była strasznie milcząca jeszcze nikt z nich do tej pory się nie odezwał. Było w niej tylko dwóch mężczyzn, resztę stanowiły młode kobiety może w naszym wieku trudno było określić bo zapadł zmrok. - Jestem Bellamy Blake. Cieszę się, że kogoś wreszcie spotkaliśmy. - pwiedział ten sam mężczyna co wręczył mi wodę. Reszta jego grupy uśmiechnęła się przyjaźnie.        
                                                                       
                                                                             















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz