- Czarny deszcz! - krzyczała Echo jak dobrze zapamiętałam. Krótkie włosy zgrabnie powiewały na wietrze. Fryzura na chłopca podkreślała jej kształt twarzy. Thomas siedział obok próbując ją jakoś uspokoić. Zastanawiałam się co miała na myśli przez słowa, które wykrzyczała dwa razy. - Czarny deszcz? - spytałam podchodząc wolnym krokiem do Bellamyego. - Deszcz, który niesie śmierć. Pali ciało szybciej niż rozbłyski Słonca. - wyjaśnił drapiąc się po brodzie, którą pokrył lekki zarost. - Jesteście pewni, że to zwykły deszcz? - spytał a jego wzrok jakby przeszywał mnie od wewnątrz. - Mnie nie pytaj, poruszaj takie tematy z Thomasem ale do tej pory każdy deszcz, który nas zastał był normalny. Radziłabym się cieszyć, że burza się nie przypałętała razem z nim. - powiedziałam oschle a nie wiedząc co ze sobą zrobić podeszłam do Thomasa siedzącego z Echo. - Zwykły deszcz. - powiedziałam patrząc dziewczynie prosto w oczy a następnie wzięłam z plecaka butelkę po wodzie. Rozciełam ją na pół i postawiłam ją na ziemi. Deszcz padał obficie a dolna połowa butelki szybko się wypełniła deszczówką. Wzięłam ją do ręki po czym żwawym haustem wypiłam całą jej zawartość. Oblizałam spierzchnięte wargi - Zwykły. - powiedziałam a dziewczyna zaczęła uważnie mi się przyglądać. - Branwada*... Jova* - zamruczała coś pod nosem co ledwo zdołałam usłyszeć.
Branwada* - głupiec
Jova* - odwaga
(są to słowa przetłumaczone translatorem języka ziemian z serialu The 100)
Stałam teraz na wzniesieniu, które uformował piasek. Patrząc w ciemną przestrzeń zastanawiałam się jak zwykle co będzie jak to wszystko się skończy. Deszcz przemył moją zmęczoną twarz i przy okazjizmoczył wszystko co miałam na sobie. Reszta grupy kilkanaście kroków dalej napełniała butelki deszczówką. Z Bellem mieliśmy większe szanse na dotarcie do celu w jednym kawałku. Mieli broń i jedzenie. Raven zbudowała z jakiś starych części dron, który w dzień ułatwiał nam znajdywanie opuszczonych budynków w których mogły znajdować się rzeczy nadające się jeszcze do użytku.
Wczesnym rankiem słyszałam ciche szlochanie. Kto by pomyślał, że to Newt. Przewróciłam się na plecy. Co go tak przybiło? Westchnęłam lekko aby usłyszał, że również nie śpię. Przedarł się przez grupę śpiących ciał i położył się obok wycierając zaszklone oczy rękawem. Uśmiechnęłam się lekko kładąc swoją rękę na jego ramieniu. Gwałtownie ją odepchnął i przytulił się do mnie tak mocno, że momentami brakło mi tchu. Mamy za sobą wiele rozdrapanych ran, które goją się powoli i boleśnie. On dał właśnie po sobie poznać, że w jego rany wdarła się sól. Milczeliśmy tak aż do momentu w którym sen znużył jego powieki. Uwolniłam się z jego ramion i zmusiłam się do pozycji siedzącej. Podparłam rękoma głowę. Przez chwilę wydawałoby się, że mam ochotę wybuchnąć płaczem lecz tak się nie stało.
https://youtu.be/IfZ9NhqM8d0
- Mogę upleść Ci włosy jeśli chcesz. - stwierdziła po cichu Clarke. Spojrzałam na nią jak na głupią. Nie tylko ja nie spałam. - Skąd ten pomysł o tej porze? - uśmiechnęłam się dotykając ręką włosów. - Są bardzo ładne a poza tym będzie Ci lżej. - odparła. - Nie ma w nich nic wyjątkowego czerwone końcówki szybko się zmyją przy tych napadach deszczu ale czmu nie. - odrzekłam siadając do niej tyłem. Zagarnęła moje włosy i o dziwo delikatnie zaczęła je zbierać w jedną całość. Teraz bez palenia ich prostownicą były dość poplątane i każdy sterczał w inną stronę. Nie odczówałam też potrzeby czesania ich codziennie. Zgrabnie splotła je w warkocz a po bokach zostawiła pojedyncze pasma. Przejrzałam sie w kawałku znalezionego szkła, które nosiłam w kieszeni spodni. Dość nieodpowiedzialne posunięcie z mojej strony ale zawsze szkło mogło się do czegos przydać zwłaszcza do samoobrony. - Dziękuję. - wyraziłam swoją wdzięczność. Dziewczyna ułożyła usta w półuśmiechu. - Ruszamy! - krzyknął Thomas. Smętne sylwetki podniosły się z ziemi tym razem wszystkie. Murphy prychnął w moim kierunku a ja wiedziałam już, że chodzi mu o jego wczorajszą pobudkę. Zarzuciłam plecak na ramię. Mniej więcej po godzinie wędrówki usłyszeliśmy wołanie Brendy. Przerażona patrzyła w górę jak zahipnotyzowana. Zrobiliśmy posłusznie to co ona i ujrzeliśmy coś czego nie potrafiliśmy wyjaśnić. Słońce wokół swojej osi miało czerwoną poświatę a w powietrzu unosiły się czarne kawałki jakby sadzy. - Zachowajcie spokój. - powiedział Bell widząc, że niektórzy są bliscy paniki. - Jaki spokój człowieku użyjcie tego latającego cholerstwa i zlokalizujcie jakikolwiek budynek do schronienia. - zasugerował a raczej rozkazał Minho. - Nie wiemy czy niesie to ze sobą jakieś zagrożenie. - powiedziałam dotykając czarnego kawałka brudu. - To może to też spróbujesz tak jak wodę? - zadrwił Murphy. Przewróciłam oczami dając mu do zrozumienia, że mnie to nie rusza. - Słuchajcie chyba wiem co to jest... - powiedziała Raven.
Person who tries will survive
.
środa, 31 maja 2017
wtorek, 30 maja 2017
8. Jus Tombom
Na ich twarzach było widać zmęczenie i trud w jaki włożyli siły aby tu się dostać.
- A więc szukacie bezpiecznej strefy. - stwierdził Thomas. Dowiedzieliśmy się już, że obszar, który zamieszkiwali również dosięgnęły rozbłyski i co gorsze stopiły się nuklearne elektrownie. Przeszli może i większy obszar niż my. Bellamy Blake wyglądał na opanowanego lidera całej tej ferajny. Siedzieliśmy teraz w trzynaścioro przy rozpalonym ognisku, które zawdzięczamy chłopakowi o imieniu Murphy. Przez chwilę poczułam się jak w domu. Ciepło ogniska i wymienianie zdań z innymi ludźmi, żarty i ciepły posiłek. Nie jest to co prawda jakieś wyśmienite danie i nie siedzimy w pięcio gwiazdkowym hotelu ale takie chwile sprawiają, że mamy do czego wracać nawet jeśli nie są to jakieś luksusy. Uśmiechnęłam się patrząc w niebo na którym malowały się gwiazdy. Nagle poczułam czyjś oddech na moim karku jednak nic nie powiedziałam. Nie byłam pewna czy możemy ufać tym ludziom lecz bez ryzyka się nie przekonamy. Zawsze warto spróbować.
- Długo tak stoisz? - spytał znajomy mi już głos. - Bellamy. - dodał wyciągając rękę w moim kierunku. - Dłuższy czas. Keyna. - odprałam ściskając jego dłoń. - Wyglądasz z tymi włosami jak "jus tombom" - powiedział uśmiechając się promiennie. Popatrzyłam na niego unosząc jedną brew do góry. - "Krwawe serce". - dodał dotykając moich czerwonych końców włosów. - Wasz język nie należy do łatwych. - powiedziałam a następnie poprosiłam chłopaka aby zapisał mi te słowa na kartce w dzienniku, który służył mi do zapisywania różnych informacji. - Powiesz mi coś o swoich ludziach? - spytałam. - Czemu sama ich nie spytasz? - odparł. Spojrzałam ponownie w niebo.
Dzisiejszej nocy snił mi się Newt krzyczący damskie imię. Sen był tak przejrzysty, że widziałam każdy kolor jaki odzwierciedlał. Obróciłam się na drugi bok a pogrążona we śnie ujrzałam krwawe serce leżące na ziemi, porzucone, niechciane, zagubione. Promienie Słońca wybudziły mnie ze snu a otwierając oczy ujrzałam siedzącego obok Minho. - Nie ufam im. - powiedział stanowczo. - Dzieńdobry Ciebie też miło widzieć Minho. Cieszę się, że w nocy nie zjadły Cię zgnilaki. - odparłam przeciągając się. Spojrzał tylko na mnie tą swoją grobową miną i odwracając się na pięcie odszedł bez słowa. Zapewne miał ważne tematy do omówienia a ja najwyraźniej zepsułam mu całą zabawę.
Przebrałam się w czyste ciuchy, które zostały mi jeszcze z ostatniej eskapady. Nakładając bluzkę poczułam na sobie wzrok Thomasa, który mówił "zakryj się nie jesteś tu sama" po czym machnął głową w stronę blondynki, która uważnie mi się przyglądała. Speszyłam się trochę już w momencie gdy Thomas mnie zauważył i naciągnęłam szybko bluzkę. Owinęłam się starannie ciuchami, które chroniły mnie przed poparzeniem skóry. Słońce wznosiło się ku górze dając sygnał, że jest gotowe do nękania. Nienawidziłam go już tak, że chyba nie da się bardziej. Reszta była już gotowa do marszu. Thomas rozmawiał z Bellamym. Wczoraj wieczorem postanowił zdradzić to czego chcemy dokonać a Bell obiecał, że to przemyśli i naradzi się z grupą. podeszłam do zwiniętego w koc ciała, które jako jedyne nie okazywało zainteresowania. Lekko szturchnęłam je nogą. - Weź odejdź tam skąd przyszłaś. - powiedział Murphy. - Obawiam się, że to nie możliwe a teraz wstawaj. - odparłam ściągając z niego koc. Spojrzał na mnie spod oka po czym się uśmichnął i wstał na równe nogi. Oddałam mu koc a on pociagnął mnie razem z nimtak, że nasze twarze były blisko siebie. - Następnym razem to ja Cię zbudzę. - powiedział narzucając koc na głowę. - Murphy. Karaluch. Potrafi zaleźć za skórę. - powiedziała dziewczyna o ciemnych włosach związanych w kucyk. - Jestem Raven, to Clarke... - wskazała ręką blondynkę, która jeszcze parę minut temu mi się przyglądała. - Bellamyego już chyba znasz. - Skinęłam głową. Dziewczyna wyłapywała wzrokiem pozostałe osoby. - Tam dalej ta dwójka to Octavia i Echo. To chyba tyle. - usmiechnęła się i tym samym skończyła swoją przemowę. - Keyna. Od lewej Thomas, Minho, Brenda obok Aris i Patelniak a ten co idzie na końcu i utyka na jedną nogę to Newt. - powiedziałam po czym zauważyłam, że dziewczyna również ma problemy z nogą więc odwróciłam wzrok.
Usiedliśmy w cieniu w połowie rozwalonego, wysokiego budynku. Położyłam się na piasku rozkoszując się nieco jego chłodem. Niektórzy jak Murphy poszli w moje ślady. Thomas i Bell stanęli na środku wygłaszając mowę jak na pogrzebie. - Jesteśmy gotowi wam pomóc. - powiedział Bell. - Od dziś jesteśmy jedną grupą i radzę wam się dostosować. - dodał Thomas klępiąc Bella po ramieniu. Tylko trzy osoby wygladały na niezadowolone. Octavia, Minho i Murphy ale ten w sumie to miał obojetną minę. Reszta uśmiechała się lub posyłała przyjazne spojrzenia w swoim kierunku.
Podeszłam do Minho i niezauważalnie odciągnęłam go na bok. - Co zachciało Ci się na amory? - zadrwił. - Czemu im nie ufasz? - spytałam. - Słyszałaem jak ich dowódca rozmawiał z Thomasem, że mieli problemy ze sztuczną inteligencją. DRESZCZ specjalizuje się w takich rzeczach. - odparł tak cicho, że sama musiałam zgadywać słowa. Miał rację ale nie chciało mi się wierzyć, że te osoby mogą być powiązane z DRESZCZEM. - Jest w tym trochę racji. - powiedziałam zastanawiając się ile Thomas im powiedział o nas a ile oni nam o sobie. - Musimy zaryzykować inaczej i tak się niczego nie dowiemy. Zobaczymy. - dodałam.
Po marszu udręki Słońce zaszło a chłodny wiatr na który wyczekiwaliśy cały dzień zaczął orzeźwiać nasze ciała. Do tego wszystkiego przydałby się jeszcze deszcz ale lepiej nie przedabrzać.W tym samym momencie usłyszałam kobiecy krzyk - Czarny deszcz! -
- A więc szukacie bezpiecznej strefy. - stwierdził Thomas. Dowiedzieliśmy się już, że obszar, który zamieszkiwali również dosięgnęły rozbłyski i co gorsze stopiły się nuklearne elektrownie. Przeszli może i większy obszar niż my. Bellamy Blake wyglądał na opanowanego lidera całej tej ferajny. Siedzieliśmy teraz w trzynaścioro przy rozpalonym ognisku, które zawdzięczamy chłopakowi o imieniu Murphy. Przez chwilę poczułam się jak w domu. Ciepło ogniska i wymienianie zdań z innymi ludźmi, żarty i ciepły posiłek. Nie jest to co prawda jakieś wyśmienite danie i nie siedzimy w pięcio gwiazdkowym hotelu ale takie chwile sprawiają, że mamy do czego wracać nawet jeśli nie są to jakieś luksusy. Uśmiechnęłam się patrząc w niebo na którym malowały się gwiazdy. Nagle poczułam czyjś oddech na moim karku jednak nic nie powiedziałam. Nie byłam pewna czy możemy ufać tym ludziom lecz bez ryzyka się nie przekonamy. Zawsze warto spróbować.
- Długo tak stoisz? - spytał znajomy mi już głos. - Bellamy. - dodał wyciągając rękę w moim kierunku. - Dłuższy czas. Keyna. - odprałam ściskając jego dłoń. - Wyglądasz z tymi włosami jak "jus tombom" - powiedział uśmiechając się promiennie. Popatrzyłam na niego unosząc jedną brew do góry. - "Krwawe serce". - dodał dotykając moich czerwonych końców włosów. - Wasz język nie należy do łatwych. - powiedziałam a następnie poprosiłam chłopaka aby zapisał mi te słowa na kartce w dzienniku, który służył mi do zapisywania różnych informacji. - Powiesz mi coś o swoich ludziach? - spytałam. - Czemu sama ich nie spytasz? - odparł. Spojrzałam ponownie w niebo.
Dzisiejszej nocy snił mi się Newt krzyczący damskie imię. Sen był tak przejrzysty, że widziałam każdy kolor jaki odzwierciedlał. Obróciłam się na drugi bok a pogrążona we śnie ujrzałam krwawe serce leżące na ziemi, porzucone, niechciane, zagubione. Promienie Słońca wybudziły mnie ze snu a otwierając oczy ujrzałam siedzącego obok Minho. - Nie ufam im. - powiedział stanowczo. - Dzieńdobry Ciebie też miło widzieć Minho. Cieszę się, że w nocy nie zjadły Cię zgnilaki. - odparłam przeciągając się. Spojrzał tylko na mnie tą swoją grobową miną i odwracając się na pięcie odszedł bez słowa. Zapewne miał ważne tematy do omówienia a ja najwyraźniej zepsułam mu całą zabawę.
Przebrałam się w czyste ciuchy, które zostały mi jeszcze z ostatniej eskapady. Nakładając bluzkę poczułam na sobie wzrok Thomasa, który mówił "zakryj się nie jesteś tu sama" po czym machnął głową w stronę blondynki, która uważnie mi się przyglądała. Speszyłam się trochę już w momencie gdy Thomas mnie zauważył i naciągnęłam szybko bluzkę. Owinęłam się starannie ciuchami, które chroniły mnie przed poparzeniem skóry. Słońce wznosiło się ku górze dając sygnał, że jest gotowe do nękania. Nienawidziłam go już tak, że chyba nie da się bardziej. Reszta była już gotowa do marszu. Thomas rozmawiał z Bellamym. Wczoraj wieczorem postanowił zdradzić to czego chcemy dokonać a Bell obiecał, że to przemyśli i naradzi się z grupą. podeszłam do zwiniętego w koc ciała, które jako jedyne nie okazywało zainteresowania. Lekko szturchnęłam je nogą. - Weź odejdź tam skąd przyszłaś. - powiedział Murphy. - Obawiam się, że to nie możliwe a teraz wstawaj. - odparłam ściągając z niego koc. Spojrzał na mnie spod oka po czym się uśmichnął i wstał na równe nogi. Oddałam mu koc a on pociagnął mnie razem z nimtak, że nasze twarze były blisko siebie. - Następnym razem to ja Cię zbudzę. - powiedział narzucając koc na głowę. - Murphy. Karaluch. Potrafi zaleźć za skórę. - powiedziała dziewczyna o ciemnych włosach związanych w kucyk. - Jestem Raven, to Clarke... - wskazała ręką blondynkę, która jeszcze parę minut temu mi się przyglądała. - Bellamyego już chyba znasz. - Skinęłam głową. Dziewczyna wyłapywała wzrokiem pozostałe osoby. - Tam dalej ta dwójka to Octavia i Echo. To chyba tyle. - usmiechnęła się i tym samym skończyła swoją przemowę. - Keyna. Od lewej Thomas, Minho, Brenda obok Aris i Patelniak a ten co idzie na końcu i utyka na jedną nogę to Newt. - powiedziałam po czym zauważyłam, że dziewczyna również ma problemy z nogą więc odwróciłam wzrok.
Usiedliśmy w cieniu w połowie rozwalonego, wysokiego budynku. Położyłam się na piasku rozkoszując się nieco jego chłodem. Niektórzy jak Murphy poszli w moje ślady. Thomas i Bell stanęli na środku wygłaszając mowę jak na pogrzebie. - Jesteśmy gotowi wam pomóc. - powiedział Bell. - Od dziś jesteśmy jedną grupą i radzę wam się dostosować. - dodał Thomas klępiąc Bella po ramieniu. Tylko trzy osoby wygladały na niezadowolone. Octavia, Minho i Murphy ale ten w sumie to miał obojetną minę. Reszta uśmiechała się lub posyłała przyjazne spojrzenia w swoim kierunku.
Podeszłam do Minho i niezauważalnie odciągnęłam go na bok. - Co zachciało Ci się na amory? - zadrwił. - Czemu im nie ufasz? - spytałam. - Słyszałaem jak ich dowódca rozmawiał z Thomasem, że mieli problemy ze sztuczną inteligencją. DRESZCZ specjalizuje się w takich rzeczach. - odparł tak cicho, że sama musiałam zgadywać słowa. Miał rację ale nie chciało mi się wierzyć, że te osoby mogą być powiązane z DRESZCZEM. - Jest w tym trochę racji. - powiedziałam zastanawiając się ile Thomas im powiedział o nas a ile oni nam o sobie. - Musimy zaryzykować inaczej i tak się niczego nie dowiemy. Zobaczymy. - dodałam.
Po marszu udręki Słońce zaszło a chłodny wiatr na który wyczekiwaliśy cały dzień zaczął orzeźwiać nasze ciała. Do tego wszystkiego przydałby się jeszcze deszcz ale lepiej nie przedabrzać.W tym samym momencie usłyszałam kobiecy krzyk - Czarny deszcz! -
poniedziałek, 29 maja 2017
7. Crazy, crazy
- Czy mówił Ci już ktoś, że masz piękne oczy?-
- Patelniak weź się w końcu zawrzyj. - powiedział Minho ledwo przebierając nogami gdy prawie wszyscy leżeli już na piasku.
- Biadoli już tak dłuższy czas może dajcie mu wody? - dodał dalej idąc.
- Może byś się zatrzymał i przestał być taki uparty? mamy trochę cienia musimy odpocząć. - powiedział Thomas wysypując z butów piasek.
Minho zatrzymał się po czym upadł w zaspę próbując szturchnąć Thomsa w ramię.
- Ty smrodasie specjalnie się odsunąłeś.- krzyknął zbulwersowany Minho.
cała ekipa zaczęła hihotać pod nosem.
- Nie powinniśmy marnować sił na takie wygłupy. - powiedziała po chwili Brenda robiąc przy tym bardzo poważną minę po czym odeszła od nas nieco dalej i wpatrywała się w nicość.
- Powiedziałem nie bedę! nie! - krzyknął Patelniak rzucając garścią piachu przed siebie jakby kogoś ujrzał. Przez chwilę myślałam, że to żart na rozluźnienie atmosfery ale chłopak zachowywał się jak oszalały może to objawy pożogi. Całe swoje życie bałam się, że się zarażę tym cholerwstwem albo, że już mnie chwyciło. Twarz chłopaka wykrzywiła się w grymasie a po moim ciele spłynął zimny pot. Słońce nie dawało za wygraną czekałam tylko aż zapadnie zmrok zapewne nie tylko ja tego pragnęłam. Thomas pojawił się obok mnie. Uśmiechnęlam się do niego aby nie pokazywać mego zmęczenia. Chłopak odwzajemnił gest puszczając przy tym oczko co mnie naprawdę zadowoliło. Na początku uważałam, że Thomas jest zarozumiałym, kapryśnym dzieciakiem ale szybko zmieniłam zdanie. W rozbłyskach Słońca ujrzałam brudną twarz Minho, który końcówkę swojej wody oddał Patelniakowi. Zachowanie pełne podziwu. Oczywiście na początku o każdym miałam inne zdanie. Minho w moich oczach był lalusiem zadufanym w sobie. Newt wszystko wiedzącym uczonym. Aris... co do niego byłam nieufna. Brenda przypominała mi Zosie samosie jedynie Patelniak wydawał się przyjaźnie nastawiony. Przez spędzanie czasu z nimi zdążyłam trochę lepiej poznać tą grupkę ludzi. Przetarłam twarz rękawe. Życie dało nam niezłego kopniaka w tyłek. Usiadłam obok Newta, który wydawał się być czymś zmartwiony. Cała sytuacja była martwiąca ale nie zamierzałam go wypytywać poprosrtu usiadłam i milczałam a on sam się odezwał. - Teresa. Zadręczają mnie myśli o tym, że mogła nas zdradzić. - powiedział patrząc w piasek jakby nie miał go jeszcze dosyć. Nie znałam Teresy za dobrze tylko z paru opowiadań Thomasa gdy naprawdę nam się nudziło idąc przez pustynię. - Może... to wcale nie jest jej wina. - powiedziałam. Newt popatrzył na mnie jak na wariatkę. - No co życie ją tak ukształtowało tak jak my wybraliśmy to co uważamy za słuszne tak i ona to zrobiła każdy ma prawo wybrać Newt. - odparłam. Zastanawiałam się co tak naprawdę go dręczy widać było, że to nie Teresa była powodem smętnej miny chłopaka. - Może. - powiedział. Wstałam z dziwnym przypływem sił szybko podbiegłam aby zobaczyć jak Słonce zachodzi. Moją twarz zaczął muskać chłodny wiatr. Zrzuciłam szybko z siebie łachy, które chroniły przed promieniami Słońca i zostałam tylko w zielonym porwanym t-shircie i czarnych przewiewnych spodniach. Krzyknęłam na tyle głośno na ile dałam radę. Uwielbiałam tą porę dnia gdy Słońce odpuszczało i chowało się jak tchórz. Podbiegłam do Thomasa i chwyciłam go za rękę ciągnąc go za sobą. Bez sprzeciwu poszedł ze mną i również krzyknął nieco głośniej. Za niewielkim wzniesieniem ujrzałam zarys kilku postaci. Podekscytowanie zminiło się w lekki niepokój a krzyk już chyba nigdy nie przyjdzie mi do głowy. Do mnie i Thomasa dołączył Minho, który również był przygotowany do wydanie z siebie odgłosu. Zakryłam mu ręką usta a gdy zobaczył to co my zdiął rękę i wyciągnął z kieszeni spodni lornetkę. - Poparzeńcy? - spytał Thomas. - Nie. Idą równo i całkiem szybko. - odparł. Newt słysząc naszą rozmowę podszedł bliżęj ze znakiem zapytania na twarzy. - Może powinniśmy zaryzykować, skończyła nam się woda. - powiedział po chwili namysłu a w jego oczach pojawiły się iskry. - Nie. - te słowo tak wbiło się w słuch. Było bez emocji, bez wyrazu. - Jak to nie sztamaku. Bez wody nie wytrzymamy nawet połowy jutrzejszego dnia! - krzyknął Newt. - Są coraz bliżej teraz możemy się tylko gdzieś schować. - powiedziałam przejmując lornetkę. -Wszyscy zwrócili wzrok w moim kierunku. - Gdzie pani mądralo pod piaskiem? - zadrwił Minho. - Nie mamy wyjścia musimy się z nimi porozumieć. - powiedział Thomas drapiąc się nerwowo po karku. - Brenda, Patelniak, Aris z tyłu. Newt, Minho w gotowości weźcie noże. Popatrzył na mnie biorąc gęboki wdech. - Ty ze mną. - powiedział. Gdy spora gupa osób była pare kroków od nas unieśliśmy ręce do góry po czym Thomas krzyknął "Nie jesteśmy zarażeni, potrzebujemy wody! Wśród nas jest osłabiona osoba!" Chodziło mu o Patelniaka on chyba jako jedyny miał omamy. Osoba z zasłoniętą twarzą podeszła na tyle blisko, że stała ze mną twarzą w twarz. Miałam tak sucho w buzi, że lewdo przełknęłam ślinę. O dziwo serce biło mi jeszcze równo za co w myślach dziękowałam Bogu bo mogłabym zejść na zawał w takich warunkach. Nieznajomy/a sięgnęła ręką do kieszeni. Minho widząc to zrobił krok do przodu ale pomachałam głową mówiąc przez to, że to zły pomysł. Wcześniej zobaczyłam, że parwie każdy z przybyłej grupy miał broń. Minho zaufał mi i się cofnął do tyłu. Postać zdjęła chustę z twarzy i ujrzeliśmy młodego mężczyznę, który w ręku trzyma butelkę z wodą. Wręczył mi ją a następnie machnął ręką do swoich kompanów a oni podeszli bliżej i również zdjęli zakrycia z twarzy. Newt wybiegł przede mnie krzycząc czyjeś imię "Sonya!" Wszyscy uneśli broń do góry. - Spokojnie! Nie zrobi wam krzywdy poprostu wziął jedną z was za znajomą. - powiedział nieco głośniej Thomas.
Zrezygnowany Newt odszeł na swoje miejsce. Grupa była strasznie milcząca jeszcze nikt z nich do tej pory się nie odezwał. Było w niej tylko dwóch mężczyzn, resztę stanowiły młode kobiety może w naszym wieku trudno było określić bo zapadł zmrok. - Jestem Bellamy Blake. Cieszę się, że kogoś wreszcie spotkaliśmy. - pwiedział ten sam mężczyna co wręczył mi wodę. Reszta jego grupy uśmiechnęła się przyjaźnie.
- Patelniak weź się w końcu zawrzyj. - powiedział Minho ledwo przebierając nogami gdy prawie wszyscy leżeli już na piasku.
- Biadoli już tak dłuższy czas może dajcie mu wody? - dodał dalej idąc.
- Może byś się zatrzymał i przestał być taki uparty? mamy trochę cienia musimy odpocząć. - powiedział Thomas wysypując z butów piasek.
Minho zatrzymał się po czym upadł w zaspę próbując szturchnąć Thomsa w ramię.
- Ty smrodasie specjalnie się odsunąłeś.- krzyknął zbulwersowany Minho.
cała ekipa zaczęła hihotać pod nosem.
- Nie powinniśmy marnować sił na takie wygłupy. - powiedziała po chwili Brenda robiąc przy tym bardzo poważną minę po czym odeszła od nas nieco dalej i wpatrywała się w nicość.
- Powiedziałem nie bedę! nie! - krzyknął Patelniak rzucając garścią piachu przed siebie jakby kogoś ujrzał. Przez chwilę myślałam, że to żart na rozluźnienie atmosfery ale chłopak zachowywał się jak oszalały może to objawy pożogi. Całe swoje życie bałam się, że się zarażę tym cholerwstwem albo, że już mnie chwyciło. Twarz chłopaka wykrzywiła się w grymasie a po moim ciele spłynął zimny pot. Słońce nie dawało za wygraną czekałam tylko aż zapadnie zmrok zapewne nie tylko ja tego pragnęłam. Thomas pojawił się obok mnie. Uśmiechnęlam się do niego aby nie pokazywać mego zmęczenia. Chłopak odwzajemnił gest puszczając przy tym oczko co mnie naprawdę zadowoliło. Na początku uważałam, że Thomas jest zarozumiałym, kapryśnym dzieciakiem ale szybko zmieniłam zdanie. W rozbłyskach Słońca ujrzałam brudną twarz Minho, który końcówkę swojej wody oddał Patelniakowi. Zachowanie pełne podziwu. Oczywiście na początku o każdym miałam inne zdanie. Minho w moich oczach był lalusiem zadufanym w sobie. Newt wszystko wiedzącym uczonym. Aris... co do niego byłam nieufna. Brenda przypominała mi Zosie samosie jedynie Patelniak wydawał się przyjaźnie nastawiony. Przez spędzanie czasu z nimi zdążyłam trochę lepiej poznać tą grupkę ludzi. Przetarłam twarz rękawe. Życie dało nam niezłego kopniaka w tyłek. Usiadłam obok Newta, który wydawał się być czymś zmartwiony. Cała sytuacja była martwiąca ale nie zamierzałam go wypytywać poprosrtu usiadłam i milczałam a on sam się odezwał. - Teresa. Zadręczają mnie myśli o tym, że mogła nas zdradzić. - powiedział patrząc w piasek jakby nie miał go jeszcze dosyć. Nie znałam Teresy za dobrze tylko z paru opowiadań Thomasa gdy naprawdę nam się nudziło idąc przez pustynię. - Może... to wcale nie jest jej wina. - powiedziałam. Newt popatrzył na mnie jak na wariatkę. - No co życie ją tak ukształtowało tak jak my wybraliśmy to co uważamy za słuszne tak i ona to zrobiła każdy ma prawo wybrać Newt. - odparłam. Zastanawiałam się co tak naprawdę go dręczy widać było, że to nie Teresa była powodem smętnej miny chłopaka. - Może. - powiedział. Wstałam z dziwnym przypływem sił szybko podbiegłam aby zobaczyć jak Słonce zachodzi. Moją twarz zaczął muskać chłodny wiatr. Zrzuciłam szybko z siebie łachy, które chroniły przed promieniami Słońca i zostałam tylko w zielonym porwanym t-shircie i czarnych przewiewnych spodniach. Krzyknęłam na tyle głośno na ile dałam radę. Uwielbiałam tą porę dnia gdy Słońce odpuszczało i chowało się jak tchórz. Podbiegłam do Thomasa i chwyciłam go za rękę ciągnąc go za sobą. Bez sprzeciwu poszedł ze mną i również krzyknął nieco głośniej. Za niewielkim wzniesieniem ujrzałam zarys kilku postaci. Podekscytowanie zminiło się w lekki niepokój a krzyk już chyba nigdy nie przyjdzie mi do głowy. Do mnie i Thomasa dołączył Minho, który również był przygotowany do wydanie z siebie odgłosu. Zakryłam mu ręką usta a gdy zobaczył to co my zdiął rękę i wyciągnął z kieszeni spodni lornetkę. - Poparzeńcy? - spytał Thomas. - Nie. Idą równo i całkiem szybko. - odparł. Newt słysząc naszą rozmowę podszedł bliżęj ze znakiem zapytania na twarzy. - Może powinniśmy zaryzykować, skończyła nam się woda. - powiedział po chwili namysłu a w jego oczach pojawiły się iskry. - Nie. - te słowo tak wbiło się w słuch. Było bez emocji, bez wyrazu. - Jak to nie sztamaku. Bez wody nie wytrzymamy nawet połowy jutrzejszego dnia! - krzyknął Newt. - Są coraz bliżej teraz możemy się tylko gdzieś schować. - powiedziałam przejmując lornetkę. -Wszyscy zwrócili wzrok w moim kierunku. - Gdzie pani mądralo pod piaskiem? - zadrwił Minho. - Nie mamy wyjścia musimy się z nimi porozumieć. - powiedział Thomas drapiąc się nerwowo po karku. - Brenda, Patelniak, Aris z tyłu. Newt, Minho w gotowości weźcie noże. Popatrzył na mnie biorąc gęboki wdech. - Ty ze mną. - powiedział. Gdy spora gupa osób była pare kroków od nas unieśliśmy ręce do góry po czym Thomas krzyknął "Nie jesteśmy zarażeni, potrzebujemy wody! Wśród nas jest osłabiona osoba!" Chodziło mu o Patelniaka on chyba jako jedyny miał omamy. Osoba z zasłoniętą twarzą podeszła na tyle blisko, że stała ze mną twarzą w twarz. Miałam tak sucho w buzi, że lewdo przełknęłam ślinę. O dziwo serce biło mi jeszcze równo za co w myślach dziękowałam Bogu bo mogłabym zejść na zawał w takich warunkach. Nieznajomy/a sięgnęła ręką do kieszeni. Minho widząc to zrobił krok do przodu ale pomachałam głową mówiąc przez to, że to zły pomysł. Wcześniej zobaczyłam, że parwie każdy z przybyłej grupy miał broń. Minho zaufał mi i się cofnął do tyłu. Postać zdjęła chustę z twarzy i ujrzeliśmy młodego mężczyznę, który w ręku trzyma butelkę z wodą. Wręczył mi ją a następnie machnął ręką do swoich kompanów a oni podeszli bliżej i również zdjęli zakrycia z twarzy. Newt wybiegł przede mnie krzycząc czyjeś imię "Sonya!" Wszyscy uneśli broń do góry. - Spokojnie! Nie zrobi wam krzywdy poprostu wziął jedną z was za znajomą. - powiedział nieco głośniej Thomas.
Zrezygnowany Newt odszeł na swoje miejsce. Grupa była strasznie milcząca jeszcze nikt z nich do tej pory się nie odezwał. Było w niej tylko dwóch mężczyzn, resztę stanowiły młode kobiety może w naszym wieku trudno było określić bo zapadł zmrok. - Jestem Bellamy Blake. Cieszę się, że kogoś wreszcie spotkaliśmy. - pwiedział ten sam mężczyna co wręczył mi wodę. Reszta jego grupy uśmiechnęła się przyjaźnie.
czwartek, 2 czerwca 2016
6. What now?
- idziemy już dosyć długo jak długo jeszcze będziemy iść ? - spytał Minho z trudem łapiąc oddech
- aż znajdziemy jakąś żywą duszę - powiedział Newt
wytarłam ręką czoło
- ile bym dał za deszcz - marudził Patelniak
- mam nadzieję że nie myślisz o tej burzy co poprzednio ? - spytała Brenda
Patelniak wzdrygnął się na samą myśl
- już mi lepiej piękna pogoda - powiedział
Brenda uśmiechnęła się
- odwodnimy się ! - krzyknął Minho
- już jesteśmy odwodnieni mądralo ścina mi się białko - powiedziałam
- zjadłbym coś - szepnął Patelniak
niestety za głośno
- koleś zjadłeś ostatnią puszkę z zupą ! - zbulwersował się Newt
tylko Aris i Thomas szli w ciszy
- możecie przestać jęczeć - powiedział Newt
- to chyba ostatnio twoje ulubione powiedzenie - zadrwił Minho
- teorytycznie to ty też jęczysz z powodu naszych jęków - stwierdziłam
- przestańcie jest tak gorąco a wy macie jeszcze na to siłę - powiedział rozbawiony Thomas
- widzę coś słuchajcie widzę coś - krzyknął Patelniak
- my też patrzymy się w tym kierunku - powiedział Minho
- sprawdzimy to - powiedział Thomas
nogi nam chyba odpadną od tego łażenia
weszliśmy do środka
nareszcie cień
budynek
coś co chroni przed zabójczym słońcem
zdjęłam brudną czapkę z daszkiem z której wysypał się piasek
- zbierasz piach jakby Ci było mało - zadrwił Minho
- to dla Ciebie jakbyś chciał za potrzebą - wtrącił Newt
- wygląda na opuszczony - stwierdził Aris
Thomas kopnął coś leżącego na podłodze
przedmiot wydał z siebie ogromny huk obijając sie o betonowe ściany
- co z tobą nie tak ? - spytał zdenerwowany Newt
- kiedy w końcu kogoś znajdziemy mam już dosyć łażenia po pogorzelisku - powiedział
- czy ktoś oprócz nas jeszcze żyje ? - dodał
- przeszukajcie budynek wiecie czego nam brakuje - powiedział Minho odbiegając od tematu
- ja pójdę z Thomasem - powiedział Newt
- no to ja z Patelniakiem - powiedziała trochę zawiedziona Brenda
- Aris idziesz z Keyną - odparł Minho
- a ty ? - spytał Aris
- to oczywiste że sam nie będzie mnie nikt z was rozpraszał - powiedział Minho
zagryzłam wargę
nie znam na tyle Arisa żeby o czymś z nim porozmawiać
- hej opowiesz mi coś o sobie ? - nagle wypalił
zrobiliśmy zaledwie parę kroków
- słyszysz mnie ? - spytał patrząc mi prosto w oczy
- tak tylko nic nie przychodzi mi do głowy - powiedziałam
- byłaś w labiryncie tak jak my ? - spytał
- nie miałam takiej przyjemności - zadrwiłam
Aris spoważniał
- labirynt był najgorszy tu przynajmniej jesteśmy wolni - powiedział
wiedziałam już że nie da się z nim pożartować
- znalazłem latarkę - powiedział
z każdym innym rozmowa byłaby żywsza nawet z poparzeńcem
- znalazłeś latarkę - powiedziałam
- słuchaj wiem że za mną nie przepadasz - powiedział Aris
- kto Ci to powiedział ? -
- oskarżyłem Cię sama wiesz o co -
- lubię was wszystkich możecie mieć o mnie różne zdanie a i tak będę wam wdzięczna za to co dla mnie zrobiliście a zrobiliście więcej niż ktokolwiek - powiedziałam klepiąc go po ramieniu
Aris uśmiechnął się szeroko
- niespotykany widok uśmiechasz się - powiedziałam
- teraz moja kolej jaki jest twój ulubiony kolor ? - spytałam
on pyta mnie o labirynt ja wyjeżdżam z kolorem
- niebieski - powiedział śmiejąc się
nagle usłyszeliśmy charczenie
ku naszym oczom ukazał się poparzeniec
- pezemiana zaawansowana - powiedziałam opierając się o ścianę
- lezie w naszym kierunku - powiedział Aris
- no co ty nie powiesz ? myślałam że wybrał się na spacer z psem - zadrwiłam
- nie widzę psa gdzie on jest ? - panikował
- jest tuż obok Ciebie -
słychać było tylko śmieszy wrzask Arisa
- żartowałam nie ma żadnego psa ciszej bo wylezie ich więcej - powiedziałam łapiąc go za rękę
- to nie było śmieszne - odprał
podeszłam do poparzeńca aby go unieszkodliwić
lecz nie udało mi się to
upadł na mnie pokazując swoje piękne zęby
Minho zapewne teraz by się śmiał
Aris podbiegł do mnie próbując pomóc ale zza rogu wyszedł jeszcze jeden
- na co czekasz zabij tego drugiego - powiedziałam
byłam odwodniona i nie wiedziałam ile jeszcze utrzymam szamotające się zwłoki
Aris usiłował odciągnąć drugiego poparzeńca
ale marnie mu to wychodziło
ucieszyłam się widząc biegnącego Newta i Thomasa którzy zabrali ze mnie niechcianego towarzysza
- powiedzcie że macie coś do picia -
- mogłaś stracić życie a pytasz się o picie - powiedział zdyszany Newt
Aris dołaczył również wyczerpany
wszyscy ledwo stoimy
po tak długim przebywaniu na słońcu
przydałaby się woda
wstałam ledwo utrzymując równowagę
powrót zajął nam kilka minut
wszyscy byli już na miejscu i oglądali znalezione rzeczy
zaczełam iść szybszym krokiem gdy zobaczyłam w ręku Minho butelkę wody
- spokojnie wiem że się długo nie widzieliśmy ale aż tak mnie pragniesz ? - zadrwił Minho
- no proszę - powiedziałam opierając się o niego
po chwili czułam jak woda nawilża moje wargi i ukaja suchość w przełyku
cudowne uczucie
nalałam trochę wody na rękę i obmyłam spoconą twarz
znaleźliśmy łącznie parę sztuk puszek z marchewką i wieprzowiną
jeden baniak wody
trochę nie zniszczonych oraz lekko brudnych ciuchów
jeden pistolet bez naboi
i naszą latarkę
znalezioną przez Arisa
no nie licząc poparzeńców i ich psa którego tak bardzo wystraszył sie Aris
- aż znajdziemy jakąś żywą duszę - powiedział Newt
wytarłam ręką czoło
- ile bym dał za deszcz - marudził Patelniak
- mam nadzieję że nie myślisz o tej burzy co poprzednio ? - spytała Brenda
Patelniak wzdrygnął się na samą myśl
- już mi lepiej piękna pogoda - powiedział
Brenda uśmiechnęła się
- odwodnimy się ! - krzyknął Minho
- już jesteśmy odwodnieni mądralo ścina mi się białko - powiedziałam
- zjadłbym coś - szepnął Patelniak
niestety za głośno
- koleś zjadłeś ostatnią puszkę z zupą ! - zbulwersował się Newt
tylko Aris i Thomas szli w ciszy
- możecie przestać jęczeć - powiedział Newt
- to chyba ostatnio twoje ulubione powiedzenie - zadrwił Minho
- teorytycznie to ty też jęczysz z powodu naszych jęków - stwierdziłam
- przestańcie jest tak gorąco a wy macie jeszcze na to siłę - powiedział rozbawiony Thomas
- widzę coś słuchajcie widzę coś - krzyknął Patelniak
- my też patrzymy się w tym kierunku - powiedział Minho
- sprawdzimy to - powiedział Thomas
nogi nam chyba odpadną od tego łażenia
weszliśmy do środka
nareszcie cień
budynek
coś co chroni przed zabójczym słońcem
zdjęłam brudną czapkę z daszkiem z której wysypał się piasek
- zbierasz piach jakby Ci było mało - zadrwił Minho
- to dla Ciebie jakbyś chciał za potrzebą - wtrącił Newt
- wygląda na opuszczony - stwierdził Aris
Thomas kopnął coś leżącego na podłodze
przedmiot wydał z siebie ogromny huk obijając sie o betonowe ściany
- co z tobą nie tak ? - spytał zdenerwowany Newt
- kiedy w końcu kogoś znajdziemy mam już dosyć łażenia po pogorzelisku - powiedział
- czy ktoś oprócz nas jeszcze żyje ? - dodał
- przeszukajcie budynek wiecie czego nam brakuje - powiedział Minho odbiegając od tematu
- ja pójdę z Thomasem - powiedział Newt
- no to ja z Patelniakiem - powiedziała trochę zawiedziona Brenda
- Aris idziesz z Keyną - odparł Minho
- a ty ? - spytał Aris
- to oczywiste że sam nie będzie mnie nikt z was rozpraszał - powiedział Minho
zagryzłam wargę
nie znam na tyle Arisa żeby o czymś z nim porozmawiać
- hej opowiesz mi coś o sobie ? - nagle wypalił
zrobiliśmy zaledwie parę kroków
- słyszysz mnie ? - spytał patrząc mi prosto w oczy
- tak tylko nic nie przychodzi mi do głowy - powiedziałam
- byłaś w labiryncie tak jak my ? - spytał
- nie miałam takiej przyjemności - zadrwiłam
Aris spoważniał
- labirynt był najgorszy tu przynajmniej jesteśmy wolni - powiedział
wiedziałam już że nie da się z nim pożartować
- znalazłem latarkę - powiedział
z każdym innym rozmowa byłaby żywsza nawet z poparzeńcem
- znalazłeś latarkę - powiedziałam
- słuchaj wiem że za mną nie przepadasz - powiedział Aris
- kto Ci to powiedział ? -
- oskarżyłem Cię sama wiesz o co -
- lubię was wszystkich możecie mieć o mnie różne zdanie a i tak będę wam wdzięczna za to co dla mnie zrobiliście a zrobiliście więcej niż ktokolwiek - powiedziałam klepiąc go po ramieniu
Aris uśmiechnął się szeroko
- niespotykany widok uśmiechasz się - powiedziałam
- teraz moja kolej jaki jest twój ulubiony kolor ? - spytałam
on pyta mnie o labirynt ja wyjeżdżam z kolorem
- niebieski - powiedział śmiejąc się
nagle usłyszeliśmy charczenie
ku naszym oczom ukazał się poparzeniec
- pezemiana zaawansowana - powiedziałam opierając się o ścianę
- lezie w naszym kierunku - powiedział Aris
- no co ty nie powiesz ? myślałam że wybrał się na spacer z psem - zadrwiłam- nie widzę psa gdzie on jest ? - panikował
- jest tuż obok Ciebie -
słychać było tylko śmieszy wrzask Arisa
- żartowałam nie ma żadnego psa ciszej bo wylezie ich więcej - powiedziałam łapiąc go za rękę
- to nie było śmieszne - odprał
podeszłam do poparzeńca aby go unieszkodliwić
lecz nie udało mi się to
upadł na mnie pokazując swoje piękne zęby
Minho zapewne teraz by się śmiał
Aris podbiegł do mnie próbując pomóc ale zza rogu wyszedł jeszcze jeden
- na co czekasz zabij tego drugiego - powiedziałam
byłam odwodniona i nie wiedziałam ile jeszcze utrzymam szamotające się zwłoki
Aris usiłował odciągnąć drugiego poparzeńca
ale marnie mu to wychodziło
ucieszyłam się widząc biegnącego Newta i Thomasa którzy zabrali ze mnie niechcianego towarzysza
- powiedzcie że macie coś do picia -
- mogłaś stracić życie a pytasz się o picie - powiedział zdyszany Newt
Aris dołaczył również wyczerpanywszyscy ledwo stoimy
po tak długim przebywaniu na słońcu
przydałaby się woda
wstałam ledwo utrzymując równowagę
powrót zajął nam kilka minut
wszyscy byli już na miejscu i oglądali znalezione rzeczy
zaczełam iść szybszym krokiem gdy zobaczyłam w ręku Minho butelkę wody
- spokojnie wiem że się długo nie widzieliśmy ale aż tak mnie pragniesz ? - zadrwił Minho
- no proszę - powiedziałam opierając się o niego
po chwili czułam jak woda nawilża moje wargi i ukaja suchość w przełyku
cudowne uczucie
nalałam trochę wody na rękę i obmyłam spoconą twarz
znaleźliśmy łącznie parę sztuk puszek z marchewką i wieprzowiną
jeden baniak wody
trochę nie zniszczonych oraz lekko brudnych ciuchów
jeden pistolet bez naboi
i naszą latarkę
znalezioną przez Arisa
no nie licząc poparzeńców i ich psa którego tak bardzo wystraszył sie Aris
środa, 1 czerwca 2016
5. Honest truth
*KEYNA*
- jak to nie powiedziałaś ? - spytał zdziwiony Thomas
- jestem jedną z nich - odparłam rozczarowna
- jakbym już kiedyś to słyszał - powiedział Minho zaczesując ręką włosy
- nie wiedziałam wszystko wróciło bałam się że mnie odrzucicie - powiedziałam
- ja też im pomagałem ale to się teraz nie liczy - stwierdził Thomas spoglądając na Newta
- pamiętasz coś jeszcze ? - spytał Minho
- moim ojcem jest ... - nie dokończyłam
nie dałam rady o nim mówić
tak bardzo się zawiodłam na tym człowieku
- Janson - powiedziałam
- szczurowaty ? - spytał z niedowierzaniem Minho
- może nas wydać jest jego córką - powiedział Aris
- Teresa nie była jego córką a nas zdradziła - powiedział zdenerwowany Newt
- co jeśli Aris ma rację - powiedział Patelniak patrząc na mnie
- nie ma racji tylko ja wiem co zrobię ! - krzyknęłam
- chciałbyś pomóc swojemu ojcu który cię bił przez tyle lat trzymał w jakimś pomieszczeniu a na koniec wyrzucił jak przedmiot który mu się znudził - powiedziałam ze łzami w oczach
- czemu ci to robił ? - spytał Thomas
- gdy go spotkasz spytaj się go bo też chciałabym wiedzieć - powiedziałam
- a ten chłopak co mówiłaś jego twarz ? - spytał Thomas
- co chcesz znowu być wybrańcem - zadrwił Minho
posmutniałam
- kto to był Keyna ? - spytał głośniejszym tonem głosu Thomas
nie odzywałam się
Thomas przyparł mnie do ściany
- Chuck ! to był Chuck - powiedziałam
- Chuck był twoim bratem ? - spytał Newt
- Thomas puść ją - powiedział spokojnie Minho
- Przepraszam - odparł Thomas siadając na ziemi
- nie był moim bratem byłam w jego snach a on w moich - stwierdziłam
- nie wierzę ci - powiedział Thomas
- masz figurkę ? - spytałam
Thomas popatrzył się na mnie
- musimy znaleźć jakieś schronienie - powiedział Newt
- wiesz może czyją jesteś odpowiedniczką ? - spytał Thomas
- podejrzewam że Chucka - odparłam
- patrzcie tam - powiedział Newt
za wielkimi skałami znajdowała się opuszczona chata
- tam spędzimy noc - powiedział Thomas
usiadłam na ziemi i patrzyłam się w popękany sufit
- nie jesteś jedyna Thomas też nie chciał odzyskać pamięci - powiedział Minho
- nie chcę o tym rozmawiać - powiedziałam
- musisz z kimś o tym pogadać - odparł
- i co mam Ci powiedzieć szczegóły tego co robiłam żeby przeżyć to nie są fajne tematy do rozmów - stwierdziłam
- to pogadajmy o czymś co pozwoli Ci przestać o tym myśleć -
- i myślisz że chcę rozmawiać o tym z tobą ? - zadrwiłam
- nie jestem odpowiednim kandydatem jaka szkoda - powiedział kładąc się obok
słychać było tylko szept zapewne Thomas i Newt rozmawiali o czymś poważnym
waleczny Minho albo spał albo udawał że śpi
okno w chacie było wybite co nie pozwalało mi spokojnie zasnąć przysunęłam się lekko do Minho tak aby nie usłyszał
- czyżbyś się bała ? - spytał rozbawiony
- ta jasne twoich jęków przez sen - powiedziałam kładąc się na plecach
- pewnie chciałabyś żebym wydawał je myśląc o tobie - zadrwił również kładąc się na plecach
- ta z ogromną chęcią mogłabym Ci przywalić -
- nie chodziło mi o takie jęki - zdziwił się Minho
dobrze że było na tyle ciemno że nie było widać moich czerwonych policzków
- strzelasz buraka jakie to słodkie - zadrwił lekko mnie tycając łokciem
- jesteś cyborgiem ? widzisz w ciemnościach, słyszysz najcichszy szelest - stwierdziłam
- spędź tyle co ja w labiryncie też będziesz cyborgiem - odparł dumny z tego co powiedział
- odsuń się trochę - szepnęłam złośliwie
- sama się przysunęłaś - powiedział
- bo się boisz - dodał
- wcale się nie boję to ty się boisz temu nie śpisz - powiedziałam
- nie śpię bo ty nie śpisz i przeszkadzasz -
- czym oddychaniem ? -
- ładna dziś pogoda nieprawdaż ? - zadrwił
- tak jakże bym nie śmiała zauważyć cudnie dziś pada śnieg -
- możecie się przymknąć - powiedział trochę głośniej Newt
- chcesz chyba zaprosić poparzeńców do łóżka - powiedział po cichu Minho
- wolę ich niż Ciebie - odparłam
- te rozkładające się ciało sama rozkosz - kontynuował
- zebyś wiedział całują lepiej niż ty - odparłam
- skąd to możesz wiedzieć - zaśmiał się
zrobiło mi się głupio
- to oczywiste byłeś w labiryncie z samymi chłopakami -
- sugerujesz że jestem gejem ? - spytał
- sugeruję że nie było tam dziewczyn tak trudno się domyślić -
w tym samym momencie Minho przysunął się bliżej przyciągnął mnie mocno do siebie i pocałował.
obudziłam się czując promienie słońca na twarzy
ten pocałunek był przypadkowy i pewnie nic nie znaczył
wyszłam na zewnątrz
wiał jeszcze lekki wiatr ale gleba zaczynała się już nagrzewać
w oddali widać było rozmazane sylwetki poparzeńców
kulejące postacie
nagle zrobiło mi się smutno
wiatr targał moją koszulką
z budynku wyszedł również Minho
- piękny widok nieprawdaż grupka rozwalających się poparzeńców parująca niczym świeże bułeczki o poranku - powiedział przeciągając się
- jeden je swoją rękę - odparłam
- serio gdzie? - spytał wypatrując się zafascynowany Minho
- ten po lewej nie jestem do końca pewna czy to swoją rękę przeżuwa czy towarzysza obok - dodałam
- powinniśmy ich obudzić ? - spytał Minho
- taa - odparłam nadal patrząc
Minho uśmiechnął się
- teraz już wiesz jak całuję nie ślinię się ani nie odgryzłem Ci ust - powiedział zmieniając temat
- taa ale i tak wolę tego co zjada swoje części ciała - zadrwiłam
weszliśmy do środka wszyscy byli już na nogach
- jak tam wasze romanse ? - spytał Newt
- własnie idą i są coraz bliżej - powiedział Minho
Newt wybiegł z pomieszczenia
- Jeszcze dłużej trzeba było zwlekać z obudzeniem nas - powiedział Thomas
- zmień szybko jej ten opatrunek - dodał patrząc na moją bluzkę z plamą krwi
podwinęłam bluzkę a Minho oderwał bandaż który był mocno przyschnięty do skóry
zacisnęłam zęby
polał go końcówką spirytusu
jęknęłam
- ta podnieca mnie to - powiedział
- są w miarę daleko szybciej idąc nie będziemy musieli im przeszkadzać - stwierdził Newt
- czy on je czyjąś rękę ? - spytał Patelniak
- jak to nie powiedziałaś ? - spytał zdziwiony Thomas
- jestem jedną z nich - odparłam rozczarowna
- jakbym już kiedyś to słyszał - powiedział Minho zaczesując ręką włosy
- nie wiedziałam wszystko wróciło bałam się że mnie odrzucicie - powiedziałam
- ja też im pomagałem ale to się teraz nie liczy - stwierdził Thomas spoglądając na Newta
- pamiętasz coś jeszcze ? - spytał Minho
- moim ojcem jest ... - nie dokończyłam
nie dałam rady o nim mówić
tak bardzo się zawiodłam na tym człowieku
- Janson - powiedziałam
- szczurowaty ? - spytał z niedowierzaniem Minho
- może nas wydać jest jego córką - powiedział Aris
- Teresa nie była jego córką a nas zdradziła - powiedział zdenerwowany Newt
- co jeśli Aris ma rację - powiedział Patelniak patrząc na mnie
- nie ma racji tylko ja wiem co zrobię ! - krzyknęłam
- chciałbyś pomóc swojemu ojcu który cię bił przez tyle lat trzymał w jakimś pomieszczeniu a na koniec wyrzucił jak przedmiot który mu się znudził - powiedziałam ze łzami w oczach
- czemu ci to robił ? - spytał Thomas
- gdy go spotkasz spytaj się go bo też chciałabym wiedzieć - powiedziałam
- a ten chłopak co mówiłaś jego twarz ? - spytał Thomas
- co chcesz znowu być wybrańcem - zadrwił Minho
posmutniałam
- kto to był Keyna ? - spytał głośniejszym tonem głosu Thomas
nie odzywałam się
Thomas przyparł mnie do ściany
- Chuck ! to był Chuck - powiedziałam
- Chuck był twoim bratem ? - spytał Newt
- Thomas puść ją - powiedział spokojnie Minho
- Przepraszam - odparł Thomas siadając na ziemi
- nie był moim bratem byłam w jego snach a on w moich - stwierdziłam
- nie wierzę ci - powiedział Thomas
- masz figurkę ? - spytałam
Thomas popatrzył się na mnie
- musimy znaleźć jakieś schronienie - powiedział Newt
- wiesz może czyją jesteś odpowiedniczką ? - spytał Thomas
- podejrzewam że Chucka - odparłam
- patrzcie tam - powiedział Newt
za wielkimi skałami znajdowała się opuszczona chata
- tam spędzimy noc - powiedział Thomas
usiadłam na ziemi i patrzyłam się w popękany sufit
- nie jesteś jedyna Thomas też nie chciał odzyskać pamięci - powiedział Minho
- nie chcę o tym rozmawiać - powiedziałam
- musisz z kimś o tym pogadać - odparł
- i co mam Ci powiedzieć szczegóły tego co robiłam żeby przeżyć to nie są fajne tematy do rozmów - stwierdziłam
- to pogadajmy o czymś co pozwoli Ci przestać o tym myśleć -
- i myślisz że chcę rozmawiać o tym z tobą ? - zadrwiłam
- nie jestem odpowiednim kandydatem jaka szkoda - powiedział kładąc się obok
słychać było tylko szept zapewne Thomas i Newt rozmawiali o czymś poważnym
waleczny Minho albo spał albo udawał że śpi
okno w chacie było wybite co nie pozwalało mi spokojnie zasnąć przysunęłam się lekko do Minho tak aby nie usłyszał
- czyżbyś się bała ? - spytał rozbawiony
- ta jasne twoich jęków przez sen - powiedziałam kładąc się na plecach
- pewnie chciałabyś żebym wydawał je myśląc o tobie - zadrwił również kładąc się na plecach
- ta z ogromną chęcią mogłabym Ci przywalić -
- nie chodziło mi o takie jęki - zdziwił się Minho
dobrze że było na tyle ciemno że nie było widać moich czerwonych policzków
- strzelasz buraka jakie to słodkie - zadrwił lekko mnie tycając łokciem
- jesteś cyborgiem ? widzisz w ciemnościach, słyszysz najcichszy szelest - stwierdziłam
- spędź tyle co ja w labiryncie też będziesz cyborgiem - odparł dumny z tego co powiedział
- odsuń się trochę - szepnęłam złośliwie
- sama się przysunęłaś - powiedział
- bo się boisz - dodał
- wcale się nie boję to ty się boisz temu nie śpisz - powiedziałam
- nie śpię bo ty nie śpisz i przeszkadzasz -
- czym oddychaniem ? -
- ładna dziś pogoda nieprawdaż ? - zadrwił
- tak jakże bym nie śmiała zauważyć cudnie dziś pada śnieg -
- możecie się przymknąć - powiedział trochę głośniej Newt
- chcesz chyba zaprosić poparzeńców do łóżka - powiedział po cichu Minho
- wolę ich niż Ciebie - odparłam
- te rozkładające się ciało sama rozkosz - kontynuował
- zebyś wiedział całują lepiej niż ty - odparłam
- skąd to możesz wiedzieć - zaśmiał się
zrobiło mi się głupio
- to oczywiste byłeś w labiryncie z samymi chłopakami -
- sugerujesz że jestem gejem ? - spytał
- sugeruję że nie było tam dziewczyn tak trudno się domyślić -
w tym samym momencie Minho przysunął się bliżej przyciągnął mnie mocno do siebie i pocałował.
obudziłam się czując promienie słońca na twarzy
ten pocałunek był przypadkowy i pewnie nic nie znaczył
wyszłam na zewnątrz
wiał jeszcze lekki wiatr ale gleba zaczynała się już nagrzewać
w oddali widać było rozmazane sylwetki poparzeńców
kulejące postacie
nagle zrobiło mi się smutno
wiatr targał moją koszulką
z budynku wyszedł również Minho
- piękny widok nieprawdaż grupka rozwalających się poparzeńców parująca niczym świeże bułeczki o poranku - powiedział przeciągając się
- jeden je swoją rękę - odparłam
- serio gdzie? - spytał wypatrując się zafascynowany Minho
- ten po lewej nie jestem do końca pewna czy to swoją rękę przeżuwa czy towarzysza obok - dodałam
- powinniśmy ich obudzić ? - spytał Minho
- taa - odparłam nadal patrząc
Minho uśmiechnął się
- teraz już wiesz jak całuję nie ślinię się ani nie odgryzłem Ci ust - powiedział zmieniając temat
- taa ale i tak wolę tego co zjada swoje części ciała - zadrwiłam
weszliśmy do środka wszyscy byli już na nogach
- jak tam wasze romanse ? - spytał Newt
- własnie idą i są coraz bliżej - powiedział Minho
Newt wybiegł z pomieszczenia
- Jeszcze dłużej trzeba było zwlekać z obudzeniem nas - powiedział Thomas
- zmień szybko jej ten opatrunek - dodał patrząc na moją bluzkę z plamą krwi
podwinęłam bluzkę a Minho oderwał bandaż który był mocno przyschnięty do skóry
zacisnęłam zęby
polał go końcówką spirytusu
jęknęłam
- ta podnieca mnie to - powiedział
- są w miarę daleko szybciej idąc nie będziemy musieli im przeszkadzać - stwierdził Newt
- czy on je czyjąś rękę ? - spytał Patelniak
wtorek, 13 października 2015
4. Give up
wyjęłam z plecaka drewnianą włócznię i dwa noże
- dziewczyno kiedy zdążyłaś się spakować ? - spytał zdziwiony Minho
nie znasz mojej przeszłości pomyślałam
popatrzyłam na niego niepewnie
Minho wziął rozbieg
zabijał poparzeńców jakby był do tego wyszkolony
Thomas i Newt dołączyli do nas
Brenda podbiegła do nich i przytuliła się mocno do Thomasa
widać że jej na nim zależy tylko nie wiem czy on to odwzajemnia
troszczy się o nią fakt ale czy coś do niej czuje? rozmyślałam
nagle ktoś mnie popchnął
upadłam na ziemię
- mogłabyś trochę bardziej uważać - powiedział Minho
- życia nie rozdają na loterii - dodał zgniatając czaszkę poparzeńca który był przeznaczony dla mnie
- nie musisz mi pomagać dam sobie radę - powiedziałam podnosząc się z ziemi z silnym bólem
- właśnie widzę - odparł Minho
- pokarz - powiedział
popatrzyłam na niego udając że nie wiem o co chodzi
- pokarz - powtórzył pokazując na bluzkę
podwinęłam ją lekko
- musisz mnie sprawdzać ? teraz ? - spytałam
- co za różnica czy teraz czy kiedy indziej skoro i tak nie dajesz rady nic zrobić - zadrwił
chciałam się jakoś odszczekać
jednak tego nie zrobiłam
okazałabym jeszcze większą słabość
każdy ma z sobą jakieś przeżycia
bardziej pamięta złe chwile niż te dobre
ale co on może wiedzieć o moim bólu
to nie on będzie mi mówił że jestem słaba
sama o tym zadecyduję
ścisnęłam mocno ręką ranę
- co robisz ? - spytał Minho
rozerwałam bluzkę po czym zatamowałam krwotok
- co się patrzysz idź im pomóc - powiedziałam ze złością
chwyciłam łańcuch i rzuciłam się na poparzeńca
odrywając mu głowę runęłam z nim na ziemię
nie miałam już siły
resztkami sił wstałam z ziemi i kopnęłam zgnilaka tak aby być od niego dalej
- widział ktoś Keynę ? - spytał Thomas
- była niedaleko mnie - odparł Minho
błagałam aby mnie nie znaleźli
nie chciałam aby ktoś przeze mnie zginął
- to już wszyscy ? - spytał Newt
- tak nie widzę żeby coś biegło w naszą stronę więc chyba tak - powiedział Patelniak
zauważyłam zbliżającego się Thomasa
siedziałam schowana opierając się o niewielką skałę
za Thomasem przybiegł Minho
tylko tego tu brakowało
- jest tam ! - krzyknął biegnąc w moją stronę
- mogłaś nas zawołać dać oznaki życia - powiedział
- mogłam - odparłam
- chcesz się poddać ? - spytał z niedowierzaniem Minho
- no dalej wstawaj - powiedział Thomas podnosząc mnie
- skoro jeszcze żyjesz to znaczy że będziesz żyć - dodał
- piękna przemowa Thomas - powiedział Minho klepiąc go po ramieniu
- szwy obok żebra puściły - stwierdziła Brenda ostrożnie odwiązując bluzkę
- macie może igłę - dodała
- tak zawsze przy sobie i włóczkę też - zadrwił Minho
uśmiechnęłam się
- cokolwiek aby było ostre - powiedziała Brenda
- może być to? - spytał Aris podając kawałek jakiegoś drutu
- przydałoby się coś do dezynfekcj - zaczęła Brenda
Patelniak zaczął szukać czegoś nerwowo w plecaku
po czym podał Brendzie mała butelkę
- co to? - spytał Newt
- spirytus - powiedział Patelniak
- nie będę pytał - powiedział Minho
- no co? - spytał Patelniak patrząc na nas
- cieszę się że to miałeś - powiedziała Brenda biorąc sporego łyka
- inaczej mogłoby się wdać zakażenie o ile już się nie wdało - dodała
ostrożnie zaczęła wbijać drut w moje ciało
po policzkach spływały mi łzy
zagryzłam wargę
Patelniak odwrócił wzrok i odszedł trochę dalej
* MINHO *
kiedy zrobiłem się taki słaby
czemu nic nie mogę zrobić
- ostrożnie - powiedziałem niechcący na głos
- robi co może - powiedział Thomas
krew spływała jej po brzuchu
bałem się
tak jak boje się o Thomasa Newta Patelniaka i resztę
prawie jej nie znam
podszedłem do niej i usiadłem obok
złapałem ją za trzęsącą się z bólu rękę i lekko ścisnąłem
uznałem że dziewczyna tego potrzebuje
Brenda powoli kończyła
- jestem ci winna przysługę - powiedziała Keyna
Brenda uśmiechnęła się
widać było po niej że też przez ostatni czas zmiękła
dziewczyna oderwała wzrok od Brendy i popatrzyła na mnie mówiąc
- tobie też nawet cztery -
- wystarczy gdy tylko uratujesz mi życie - odparłem
Thomas i Newt uśmiechnęli się
- skromy Minho - powiedział Thomas
- nie powiedziałam wam wszystkiego - stwierdziła Keyna
na jej twarzy widać było niepokój
- dziewczyno kiedy zdążyłaś się spakować ? - spytał zdziwiony Minho
nie znasz mojej przeszłości pomyślałam
popatrzyłam na niego niepewnie
Minho wziął rozbieg
zabijał poparzeńców jakby był do tego wyszkolony
Thomas i Newt dołączyli do nas
Brenda podbiegła do nich i przytuliła się mocno do Thomasa
widać że jej na nim zależy tylko nie wiem czy on to odwzajemnia
troszczy się o nią fakt ale czy coś do niej czuje? rozmyślałam
nagle ktoś mnie popchnął
upadłam na ziemię
- mogłabyś trochę bardziej uważać - powiedział Minho
- życia nie rozdają na loterii - dodał zgniatając czaszkę poparzeńca który był przeznaczony dla mnie
- nie musisz mi pomagać dam sobie radę - powiedziałam podnosząc się z ziemi z silnym bólem
- właśnie widzę - odparł Minho
- pokarz - powiedział
popatrzyłam na niego udając że nie wiem o co chodzi
- pokarz - powtórzył pokazując na bluzkę
podwinęłam ją lekko
- musisz mnie sprawdzać ? teraz ? - spytałam
- co za różnica czy teraz czy kiedy indziej skoro i tak nie dajesz rady nic zrobić - zadrwił
chciałam się jakoś odszczekać
jednak tego nie zrobiłam
okazałabym jeszcze większą słabość
każdy ma z sobą jakieś przeżycia
bardziej pamięta złe chwile niż te dobre
ale co on może wiedzieć o moim bólu
to nie on będzie mi mówił że jestem słaba
sama o tym zadecyduję
ścisnęłam mocno ręką ranę
- co robisz ? - spytał Minho
rozerwałam bluzkę po czym zatamowałam krwotok
- co się patrzysz idź im pomóc - powiedziałam ze złością
chwyciłam łańcuch i rzuciłam się na poparzeńca
odrywając mu głowę runęłam z nim na ziemię
nie miałam już siły
resztkami sił wstałam z ziemi i kopnęłam zgnilaka tak aby być od niego dalej
- widział ktoś Keynę ? - spytał Thomas
- była niedaleko mnie - odparł Minho
błagałam aby mnie nie znaleźli
nie chciałam aby ktoś przeze mnie zginął
- to już wszyscy ? - spytał Newt
- tak nie widzę żeby coś biegło w naszą stronę więc chyba tak - powiedział Patelniak
zauważyłam zbliżającego się Thomasa
siedziałam schowana opierając się o niewielką skałę
za Thomasem przybiegł Minho
tylko tego tu brakowało
- jest tam ! - krzyknął biegnąc w moją stronę
- mogłaś nas zawołać dać oznaki życia - powiedział
- mogłam - odparłam
- chcesz się poddać ? - spytał z niedowierzaniem Minho
- no dalej wstawaj - powiedział Thomas podnosząc mnie
- skoro jeszcze żyjesz to znaczy że będziesz żyć - dodał
- piękna przemowa Thomas - powiedział Minho klepiąc go po ramieniu
- szwy obok żebra puściły - stwierdziła Brenda ostrożnie odwiązując bluzkę
- macie może igłę - dodała
- tak zawsze przy sobie i włóczkę też - zadrwił Minho
uśmiechnęłam się
- cokolwiek aby było ostre - powiedziała Brenda
- może być to? - spytał Aris podając kawałek jakiegoś drutu
- przydałoby się coś do dezynfekcj - zaczęła Brenda
Patelniak zaczął szukać czegoś nerwowo w plecaku
po czym podał Brendzie mała butelkę
- co to? - spytał Newt
- spirytus - powiedział Patelniak
- nie będę pytał - powiedział Minho
- no co? - spytał Patelniak patrząc na nas
- cieszę się że to miałeś - powiedziała Brenda biorąc sporego łyka
- inaczej mogłoby się wdać zakażenie o ile już się nie wdało - dodała
ostrożnie zaczęła wbijać drut w moje ciało
po policzkach spływały mi łzy
zagryzłam wargę
Patelniak odwrócił wzrok i odszedł trochę dalej
* MINHO *
kiedy zrobiłem się taki słaby
czemu nic nie mogę zrobić
- ostrożnie - powiedziałem niechcący na głos
- robi co może - powiedział Thomas
krew spływała jej po brzuchu
bałem się
tak jak boje się o Thomasa Newta Patelniaka i resztę
prawie jej nie znam
podszedłem do niej i usiadłem obok
złapałem ją za trzęsącą się z bólu rękę i lekko ścisnąłem
uznałem że dziewczyna tego potrzebuje
Brenda powoli kończyła
- jestem ci winna przysługę - powiedziała Keyna
Brenda uśmiechnęła się
widać było po niej że też przez ostatni czas zmiękła
dziewczyna oderwała wzrok od Brendy i popatrzyła na mnie mówiąc
- tobie też nawet cztery -
- wystarczy gdy tylko uratujesz mi życie - odparłem
Thomas i Newt uśmiechnęli się
- skromy Minho - powiedział Thomas
- nie powiedziałam wam wszystkiego - stwierdziła Keyna
na jej twarzy widać było niepokój
niedziela, 27 września 2015
3. Stormy night
coś jest w niej co mnie przyciąga
odszedłem w stronę swego zakwaterowania
- stary gdzie byłeś myślałem że zaginąłeś ? - spytał Patelniak
uśmiechnąłem się
- idę spać tobie też by się przydało - powiedziałem patrząc na podkrążone oczy Patelniaka
Patelniak położył się na łóżku po czym zawinął się w koc
zaczęło padać
słychać było silne grzmoty
sam nie wiem co było gorsze grzmoty czy chrapanie Patelniaka?
wstałem z łóżka i szturchnąłem go
chłopak położył się na lewym boku chrapiąc jeszcze głośniej
cały Patelniak pomyślałem
usłyszałem czyjeś kroki
nie były ludzkie
ostrożnie podszedłem do Patelniaka i zbudziłem go pokazując aby się nie odzywał
- poparzeńcy - szepnąłem
- trzeba ostrzec resztę - powiedział po cichu Patelniak
pomału szedłem w kierunku koca zasłaniającego wejście do pomieszczenia
słyszałem charczenie
najbliżej miałem do kwatery Thomasa
- Thomas - szepnąłem
ktoś złapał mnie za ramię
- ciii - powiedział
- jak się tu dostali ? - spytałem
- nie wiem widziałeś kogoś jeszcze ? - spytał Thomas
- Patelniak został w naszej kwaterze - powiedziałem
- a ty ? - spytałem
Thomas popatrzył na mnie
- nie - odparł
usłyszeliśmy krzyk
- to Brenda - powiedział biegnąc w stronę słyszanego dźwięku
pobiegłem za nim
Thomas rzucił się na poparzeńca rozmiażdżając mu głowę metalowym kijem
- wszystko w porządku ? - spytałem patrząc na wystraszoną Brendę
- jej krzyk ściągnie kolejnych - powiedziała Keyna wchodząc do pokoju
- poaprzeńcy właśnie szukają kogoś na kolację a ty sobie spokojnie chodzisz po korytarzach godne podziwu naprawdę - zadrwiłem
- mogłabym powiedzieć to samo o was - powiedziała Keyna
- szukałam ciebie - dodała
Brenda zaśmiała się po czym spoważniała udając że to ją nie bawi
- jaki mamy plan ? - spytała
- idziemy po Patelniaka Newta i Arisa - odparł Thomas
- kreatywnie - zadrwił Minho
* KEYNA *
szłam powoli za Thomasem i Brendą
za mną szedł Minho
czułam na sobie jego wzrok
wyładowania atmosferyczne oświetlały nam drogę
w pewnym momencie na korytarz wbiegł przestraszony chłopak
- Aris spokojnie to my - powiedział Thomas
- gdzie Newt ? - dodał
- był za mną - powiedział Aris
usłyszeliśmy straszny huk
zza ściany kurzu wybiegł Newt
- uciekajcie korytarz się zawali ! - krzyknął
- Minho biegnij po Patelniaka - powiedział Thomas
zaczęłam biec
nie wiedziałam gdzie znajduje się wyjście z budynku
- biegnij za mną - powiedziała Brenda widząc moje zdezorientowanie
ból w żebrach powracał wraz z robieniem większych kroków
z jakiegoś ukrycia wybiegł Minho
widząc że się zatrzymuję
wziął mnie pod ramię
skrzywiłam się z bólu
obok nas biegł czarnoskóry chłopak
prawdopodobnie Patelniak oraz Brenda i Aris
udało się nam wybiec na zewnątrz zanim budynek legł w gruzach
- gdzie Thomas i Newt ? - spytała Brenda
- musieli wybiec innym wyjściem - powiedział Minho
usiadłam na ziemi
deszcz zmył otarcia z mojej twarzy
- poparzeńcy ! - krzyknął Aris
- no nie spodziewałem się - powiedział Minho
z trudem wstałam podwijając bluzkę do góry
miałam sine smugi wokół żeber
- to chyba nie miało tak wyglądać - powiedziałam sama do siebie
zauważyłam Thomasa i Newta
- hej tam są - powiedziałam
- uciekajcie ! - krzyknął Thomas
za nimi biegła grupa poparzeńców
wyjęłam z plecaka metalowy łańcuch
- co robisz musimy uciekać - powiedział Patelniak
- nie wiemy jak długo będą za nami biec lepiej rozprawić się z nimi teraz gdy mamy siły niż potem dać się pożreć - stwierdziłam
Minho zatrzymał się
- masz coś jeszcze w plecaku ? - spytał
odszedłem w stronę swego zakwaterowania
- stary gdzie byłeś myślałem że zaginąłeś ? - spytał Patelniak
uśmiechnąłem się
- idę spać tobie też by się przydało - powiedziałem patrząc na podkrążone oczy Patelniaka
Patelniak położył się na łóżku po czym zawinął się w koc
zaczęło padać
słychać było silne grzmoty
sam nie wiem co było gorsze grzmoty czy chrapanie Patelniaka?
wstałem z łóżka i szturchnąłem go
chłopak położył się na lewym boku chrapiąc jeszcze głośniej
cały Patelniak pomyślałem
usłyszałem czyjeś kroki
nie były ludzkie
ostrożnie podszedłem do Patelniaka i zbudziłem go pokazując aby się nie odzywał
- poparzeńcy - szepnąłem
- trzeba ostrzec resztę - powiedział po cichu Patelniak
pomału szedłem w kierunku koca zasłaniającego wejście do pomieszczenia
słyszałem charczenie
najbliżej miałem do kwatery Thomasa
- Thomas - szepnąłem
ktoś złapał mnie za ramię
- ciii - powiedział
- jak się tu dostali ? - spytałem
- nie wiem widziałeś kogoś jeszcze ? - spytał Thomas
- Patelniak został w naszej kwaterze - powiedziałem
- a ty ? - spytałem
Thomas popatrzył na mnie
- nie - odparł
usłyszeliśmy krzyk
- to Brenda - powiedział biegnąc w stronę słyszanego dźwięku
pobiegłem za nim
Thomas rzucił się na poparzeńca rozmiażdżając mu głowę metalowym kijem
- wszystko w porządku ? - spytałem patrząc na wystraszoną Brendę
- jej krzyk ściągnie kolejnych - powiedziała Keyna wchodząc do pokoju
- poaprzeńcy właśnie szukają kogoś na kolację a ty sobie spokojnie chodzisz po korytarzach godne podziwu naprawdę - zadrwiłem
- mogłabym powiedzieć to samo o was - powiedziała Keyna
- szukałam ciebie - dodała
Brenda zaśmiała się po czym spoważniała udając że to ją nie bawi
- jaki mamy plan ? - spytała
- idziemy po Patelniaka Newta i Arisa - odparł Thomas
- kreatywnie - zadrwił Minho
* KEYNA *
szłam powoli za Thomasem i Brendą
za mną szedł Minho
czułam na sobie jego wzrok
wyładowania atmosferyczne oświetlały nam drogę
w pewnym momencie na korytarz wbiegł przestraszony chłopak
- Aris spokojnie to my - powiedział Thomas
- gdzie Newt ? - dodał
- był za mną - powiedział Aris
usłyszeliśmy straszny huk
zza ściany kurzu wybiegł Newt
- uciekajcie korytarz się zawali ! - krzyknął
- Minho biegnij po Patelniaka - powiedział Thomas
zaczęłam biec
nie wiedziałam gdzie znajduje się wyjście z budynku
- biegnij za mną - powiedziała Brenda widząc moje zdezorientowanie
ból w żebrach powracał wraz z robieniem większych kroków
z jakiegoś ukrycia wybiegł Minho
widząc że się zatrzymuję
wziął mnie pod ramię
skrzywiłam się z bólu
obok nas biegł czarnoskóry chłopak
prawdopodobnie Patelniak oraz Brenda i Aris
udało się nam wybiec na zewnątrz zanim budynek legł w gruzach
- gdzie Thomas i Newt ? - spytała Brenda
- musieli wybiec innym wyjściem - powiedział Minho
usiadłam na ziemi
deszcz zmył otarcia z mojej twarzy
- poparzeńcy ! - krzyknął Aris
- no nie spodziewałem się - powiedział Minho
z trudem wstałam podwijając bluzkę do góry
miałam sine smugi wokół żeber
- to chyba nie miało tak wyglądać - powiedziałam sama do siebie
zauważyłam Thomasa i Newta
- hej tam są - powiedziałam
- uciekajcie ! - krzyknął Thomas
za nimi biegła grupa poparzeńców
wyjęłam z plecaka metalowy łańcuch
- co robisz musimy uciekać - powiedział Patelniak
- nie wiemy jak długo będą za nami biec lepiej rozprawić się z nimi teraz gdy mamy siły niż potem dać się pożreć - stwierdziłam
Minho zatrzymał się
- masz coś jeszcze w plecaku ? - spytał
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


